I lived, bitch.
Po niesamowitej spirali zdrowotnej, a raczej rollercoasterze, znajduję siłę w łapkach i czas, żeby coś tu nasmarować.
Ogólnie to jest ze mną lepiej (chyba?), leki działają (podobno) i no w sumie nie jestem w jakimś immediate danger czegokolwiek, po prostu nadal jest mi bardzo trudno znaleźć siłę na robienie cokolwiek jak już wrócę do domu. Nawet teraz trochę walczę żeby nie zasnąć o godzinie 15, ale czasem potrzeba mówienia o petszopach jest silniejsza niż jakiekolwiek sygnały biologiczne.
Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia powrotu do zdrowia w komentarzach pod ostatnią notką! Trochę to spóźnione, ale się spełniły, haha. Wysyłam ciepłe wishes dla Was wszystkich <3
Odpowiem na komentarze z ostatniej proper notki, i potem przejdziemy do tego, o co się dziś w sumie rozchodzi. Na komentarze z ... października... *faints*
***
Ale ten koń jest cudny! <3 Ejj, faktycznie. Wygląda tak masywnie i potężnie (xd), a taki maluszek, hah. Woow, persy my love xd Mam właśnie #891 i zupełnie inny peteczek! Byłaś w Zakopanym? Też tam byłam wiele razy (': ~Diario
No właśnie mam wrażenie, że powinna być jakaś większa. Jest też dość lekka, o czym nie wiem, czy wspominałam.
Nie będę kłamać, w tej chwili persy kojarzą mi się z Twoim blogiem, hihi. Brainwashing.
Tak! Również wielokrotnie, ale tym razem w sprawach naukowych :^] (wycieczka w ramach zajęć teatralnych) Jak sobie przypomnę to mam łzy w oczach.. Było tam tak pięknie w jesień! A zwykle jeżdzę w zimę, więc miła odmiana.
ten trzeci jest jak mój piesek~Anon
Musisz mieć pięknego pieska. Może nawet najsłodszego
Illinois dla większości kolekcjonerów jest chłopakiem i zdziwiło mnie, że dla Ciebie nie jest... Wcześniej nie zauważyłam, że LPS #2292 ma inny kształt głowy niż pozostałe konie. LPS #460, też uważam, że jest bardzo podobna do LPS #891, ale również uważam, że mimo to są jednak różne. Mnie dużo bardziej podoba się LPS #891.
Były przypadki, że kupiłam jakieś LPS, bo mi się wtedy spodobały, ale zobaczyłam, że w kolekcji mam podobne do nich , ale lepsze od nich lub później kupiłam lepsze.. I tamte, których już nie chciałam, oddałam. Albo kupiłam jakiegoś LPS, bo mi się spodobał, a potem zobaczyłam, że istnieje jego lepsza wersja i czekam, żeby sobie wymienić. Albo miałam do wyboru podobne LPS i kupiłam te, które bardziej mi się podobają. Co do tego maltańczyka (LPS #2286) można powiedzieć (a raczej napisać), że jest (w jakimś stopniu) unikatowy, ja rzadko go widuję w ofertach sprzedażowych. Ma ciekawy kształt, inny niż inne maltańczyki, ale... przez jego kolory jeszcze się na niego nie zdecydowałam... No i też przez to, że nie było na to zbytnio okazji...
Za zdradę można uznać kolekcjonowanie przez bardzo długi czas tylko generacji 2, a potem przerzucenie się na te nowsze generacje i całkowite zrezygnowanie z generacji 2. Zwłaszcza jeżeli ktoś kolekcjonowałby generację 2 od jej początku lub gdyby zaczął kolekcjonowanie od generacji 2. ~Torineko
W moim sercu właśnie Illinois jest tomboy trochę, więc zasadniczo widzę, skąd większość miałaby takie zdanie. Valid opinia, dla mnie po prostu #891 ma trochę mniej nasycone kolory i też nie odpowiada mi mniejszy znaczek w oku.
Nie no to ja nigdy nie oddaję, nigdy się nie wymieniam, chyba że powtórkami. Raz robiłam wymianę chyba tylko. Generalnie, to niby celuję w posiadanie wszystkich LPS kiedyś, ale jeśli mam możliwość kupić tylko jedną figurkę, to bardzo mocno się zastanawiam która z dwóch podobnych podoba mi się bardziej.
Naprawdę? Mi się kiedyś wydawalo że to jeden z bardziej łatwych do zdobycia brokatowych, ale obecnie sytuacja chyba faktycznie przedstawia się inaczej.
Nie wiem, czy ktokolwiek taki istnieje... Chyba wszyscy jednak uważają G2 za "tą lepszą" generację xD
Jak się zarabia w dolarach, to człowiek skacze z radości :3333 Tylko co z tego jak u nas wszystko robi się droższe? xD
Naprawdę urocze petki. Ten brązowy konik to chyba jedyny konik, który mi się podoba.
Ale ja jestem cebulą i łowcą okazji. xD -mini creatures' world
Weź mi nic nie mów, nie da się wyżyć ostatnio ;_;
Ja akurat uważam konie LPS za dość wdzięczny kształt on the whole, mimo tego, że prawdziwych się boję xD
Chciałabym móc też tak powiedzieć, ale niestety bycie łowcą okazji wymaga pewnej cierpliwości której pokłady wyczerpałam już w gimnazjum. Naprawdę powinnam nad tym popracować.
***
Dzisiaj robię coś, co miałam już dawno zrobić xD
Zasadniczo zaczęłam pisać tą notkę zanim cokolwiek super fatalnego zaczeło się ze mną dziać, więc musiałam ją potem usunąć i napisać na nowo. Ale nadal jest to trochę zfrankensteinowane.
Dzisiejsza notka to autorski TAG od Diario w którym mnie otagowała :3 Bardzo dziękuję za tagnięcie mnie, napiszę o tym też później ale od razu mówię że super pytania!
***
1. Czujesz do LPS sentyment?
Trochę trudno byłoby nie czuć :") Z racji tego, że LPS to moje pierwsze intensywne zainteresowanie które utrzymuje się praktycznie bez przerwy odkąd miałam bodajże 4 lata. LPS w dużej mierze są dla mnie trochę cząsteczką tej atmosfery która była w powietrzu kiedy wracałam po 18 ze śmierdzących pastelami zajęć plastycznych z nowym zestawem w ręku. Chociaż pachną inaczej.
Ogólnie to mam bardzo wiele zainteresowań, i na wielu rzeczach się znam, ale LPS jest jedyną rzeczą która towarzyszyła mi przez praktycznie cały ten czas. Większość rzeczy została już dawno przeze mnie porzucona, i to trochę śmieszne, biorąc pod uwagę, że paradoksalnie nie ma wcale tak dużo kontentu na temat LPS, nie takiego który zwykle by mnie interesował przynajmniej.
Preferuję jednak utrzymywać że nie są dla mnie jedynie nostalgia tripem, którym wiem że stały się dla niektórych w ostatnich latach. Jestem gatekeeperem, jestem zbudowana inaczej, i na pewno kochałabym LPS bez żadnej nostalgii.
2. Kiedykolwiek spotkał*ś się z hejtem za zabawę lub samo kolekcjonowanie figurek?
Nie wiem czy hejt to właściwe słowo, i w sumie to nie pamiętam niczego konkretnego, ale wydawałoby się nierealne żeby nie. Więc pewnie tak, tylko moja pamięć nie funkcjonuje i też nie było to coś co bardzo mnie obchodziło.
3. Każdy petshop w Twojej kolekcji ma imię?
Każdy kto czytał chociaż jeden z moich shoppingów wie że nie xD Mam akurat niezwykłą trudność z nadawaniem imion.
4. Jaką zabawę petkami najlepiej wspominasz?
Ten, tego. Problem jest taki że generalnie nigdy nie bawiłam się zabawkami w faktycznym tego słowa znaczeniu? LPS zawsze były dla mnie bardziej traktowane jak coś co kolekcjonuję, i na czego temat staram się zebrać jak największą wiedzę- zabawa wydaje mi się trochę nienaturalna.
Próbowałam jednak kilka razy to robić po obejrzeniu seriali LPS, już w późniejszej fazie zbierania LPS jak miałam ok, 10 lat, ponieważ miałam wrażenie że powinnam, i chciałam jakby "ucementować" wydarzenia które wpisywałam figurkom w ich historie.
Najlepiej wspominam zakładanie mojego miasta LPS, w czasach kiedy było jeszcze monarchią, w wielkim forcie z poduszek, krzeseł oraz koszmarnie ciężkiej kołdry. Tak zasadniczo, to była jedyna rzecz którą kiedykolwiek zrobiłam.
Tak prezentowała się rodzina królewska. Oczywiście są to jedynie siostry ponieważ siedziało się wtedy równolegle w fandomie MLP i jedyna prawdziwa monarchia to starsza mądra siostra, młodsza insecure siostra, i najmłodsza z motywem kolorystycznym w odcieniach różu (chociaż Cadence nie jest o ile dobrze pamiętam częścią rodu królewskiego?). Ogólnie to do tej pory uznaję, że każdy pers którego kupię jest częścią rodziny królewskiej.
5. Czy kiedykolwiek organizował*ś ślub LPS? Jeśli tak, to ile razy i jakich?
Akurat mi się zdarzyło! Raz, około piątej klasy podstawówki.
Miał miejsce pomiędzy collim Jamesem i kotką shorthair Sweetie :) Całość została nagrana i, dzięki bogu, pozostaje w prywatnych archiwach zamiast latania sobie gdzieś po moim kanale.
6. Jaka była najdziwniejsza rzecz, w którą bawił*ś się petkami?
Realnie chyba nie robiłam nic dziwnego? Z racji tego, że zabawa była dla mnie czymś wymuszonym, to i tak po prostu imitowałam to co robili inni, taka jakby instrukcja. Więc w sumie nie wychodziło to z serca, a szkoda, bo miałam potencjał na niesamowity edge. Tak więc, może to nie kwestia dziwne/niedziwne, ale bardziej, czuję okropny cringe jak tylko pomyślę o wcześniej wspomnianym nagranym ślubie petszopów który potem pokazałam mojej mamie.
Jakby, okej, normalne, ale mam łzy w oczach jak o tym pomyślę.
Wiecie, miłość. Commitment. Cringe.
To znaczy, chyba kłopot jest taki jakiego słownictwa tam używałam Nie widać tego po blogu, ale mam tendencje do używania bardziej formalnego słownictwa niż jest to wymagane, a jak byłam mniejsza to było jeszcze gorzej. I pamiętam niektóre słowa jakich używałam i AAAA. Czemu taka byłam to tylko petszopy powinnam była mówić normalnie!!!
Mam też jakieś mgliste wspomnienie jakiejś zabawy petkami w zamku z piasku... Wiem, że była koszmarna, ale chyba zablokowałam to wspomnienie. Nie byłabym w stanie chyba ze sobą żyć, gdybym sobie przypomniała co robiłam. Mechanizm obronny.
7. Czy między twoimi figurkami są jacyś wrogowie?
Owszem! Oczywiście, będąc zasadniczo wychowanym na "Dwie siostry, dwa światy" SuzanyGinger musiały to być dwie kocie siostry które miały podobne designy. Jedną z nich była wcześniej wspominana Sweetie, drugą, uh. Chciałabym pamiętać ale obawiam się że nie jestem w stanie. W każdym razie, są na zdjęciu wyżej :3 Sweety to ta różowa, chociaż myślę, że nie muszę tego mówić xd
Oczywiście miały ten motyw gdzie jedna jest girly-girl i popularna, z marzeniami o sławie i fotoreporterach, a druga kocha MUZYKE PUNKOWĄ i ma swój własny zespół, pełen innych social rejects. Żeby było im trochę trudniej, to wpakowałam je w mieszkania obok siebie, i Sweetie regularnie wbiegała siostrze na próby żeby nawrzeszczeć na nią że grają za głośno i słyszy je cały budynek, a w szczególności jej goście.
8. Jakiej rzeczy, którą zrobił*ś z figurką najbardziej żałujesz?
Zabranie którychś z trochę bardziej wartościowych LPS na plażę. Do dzisiaj jamnik pocztówkowy ma piasek w uszach i nie mam jak tego wyciągnąć.
Zrobienie pierwszego "customa" za pomocą lakieru do paznokci, który mieliśmy wysłać Zuzannie Boruckiej w paczce. Wiecie, fanmail. Nie jestem z tego dumna, szczególnie że czuję, że lubienie Banshee w jakimkolwiek punkcie mojego życia nie pasuje mi do brand wcale.
Jeden komentarz pod tym postem i pokażę Wam ten custom serio (o ile umiem go znaleźć).
I jeszcze jedna wymiana, o której myślę codziennie jak nie mogę zasnąć. Ciekawe, czy mogłabym to kiedykolwiek naprawić.
9. Petkami bawisz/bawił*ś się sam(a) czy z kimś?
Jak powiedziałam wcześniej, zabawę zaczełam dopiero po obejrzeniu kilku seriali, czyli około 5 klasy podstawówki, więc naturalnie wtedy wszyscy ludzie z klasy byli zainteresowani bardziej poważnymi rzeczami (nie wspominając jeszcze o tym że wszyscy byli ode mnie starsi).
Z racji niezbyt obszernych odpowiedzi dodam tutaj ciekawostkę na temat mojego uniwersum LPS- jak powiedziałam zabawy były extension seriali które upubliczniałam na kanale. W ten sam sposób, w mojej głowie, to co działo się w moich serialach miało być kanoniczne dla całego uniwersum. To jest, wszystkie figurki używały swoich prawdziwych imion w serialach (Alexis jest Alexis w Akademii Lunae, na przykład), i wszystkie wydarzenia były normalnymi wydarzeniami w ich życiu, po prostu zostały też nagrane.
Porzuciłam ten koncept jakoś między pierwszą niedokończoną serią a drugą.
10. Jaka najbardziej patologiczna rzecz wydarzyła się w życiu Twoich figurek?
Niestety mam ten kłopot, że LPS w mojej głowie muszą pozostać pure. Nie może sie dziać nic realnie złego, traumatyzującego, nic co wymagałoby zakładania któremuś z petków niebieskiej karty czy wysyłania do więzienia. Takie trochę idealizowanie, nie nawet na rzecz eskapizmu, po prostu to jakies 5 warstw chęci nie bycia jak inni kolekcjonerzy i zapętlania się do punktu mentalności 6 latka.
Najbliższą rzeczą do patologii jest patodeweloperka w moim mieście LPS. Jeden budynek mieszkalny, gdzie każde mieszkanie ma jeden pokój w którym mieszkało 7 figurek. To jest dopiero horror XXI wieku.
11. Czy kiedykolwiek wymyślając imię/charakter/historię petka inspirował*ś się jakąś prawdziwą osobą, np. idolem?
Ojojoj, na pewno. Z tym że miałam bardzo mało zainteresowań prawdziwymi ludźmi. Zasadniczo to koncept idoli był dla mnie troszkę niepojęty do momentu gdzie już byłam w liceum. Myślę, że w większości jakiekolwiek inspiracje prawdziwymi ludźmi nie były w pełni świadome, w taki sam sposób jak wpisuje się cechy swoich najlepszych przyjaciół w opowiadania bez żadnego faktycznego zamiaru.
Jest jedna figurka, której nie posiadam, a o której marzę od dawna, i z racji tego, jak trudno byłoby ją potencjalnie dostać, zamierzałam ją nazwać po pewnym YouTuberze którego lubiłam w tamtym czasie. Wiecie, jako taki mój szczyt kolekcjonerstwa.
Szkoda, że nie obchodzi mnie ten youtuber już w ogóle, a figurki jak nie było, tak nie ma, i pewnie trochę tak jeszcze pozostanie, patrząc na ceny.
Za to, jeśli trafi w moje łapki, to będzie nazywał się Sidney, i jest to związane z pytaniem, bo jest to na podstawie faktycznej osoby >:] Zresztą, to imię i tak o wiele bardziej pasuje.
12. Fajny tag? Proszę docenić i być łaskawym, to mój pierwszy tag xD
Bardzo!! Uważam, że to dość in-depth i kreatywne pytania, które dają dowiedzieć się więcej nie tylko o kolekcji, ale też o danej osobie. Bardzo lubię tego typu sprawy, a rzadko się je widuje w tagach! A to, że miałam z nim pewne trudności, to już tylko moja wina xD
***
Nie taguję niestety nikogo, bo nadal mam mózg przepalony i pewnie w czasie w którym zajęło mi zrobienie tego posta wszyscy w polskiej blogosferze już dawno zostali tagnięci. Ale jeśli nie pisał*ś tego taga, a czytasz ten post, to zachęcam do zrobienia :3
Zdjęcia dziś nie są najlepsze, bo nie mam siły wyciągać kamery i się z nią męczyć, lol. Tęsknie za tym telefonem którym mogłam robić zdjęcia i nawet się nie przyznawać, że coś jest nie tak...
Co następne?
Przybyło mi dość dużo LPS (relatywnie) więc logika nakazywałaby napisanie o nich notki, jednak wchodzi mi tu swojego rodzaju fatyga, i po prostu nie wiem czy będę miała siłę napisać to wszystko w jednym poście, czy będę zmuszona go podzielić np. na dwa.
W planach mam jeszcze jakieś bardziej konceptualne notki w stylu tamtej o wróżkach. Chyba 3 w tej chwili? Ale one też wymagają strasznie dużo roboty, więc nie pojawią się tak już teraz.
Na pewno muszę zrobić tag, na pewno mam pomysł na sesję zdjęciową a może dwie...
Szybkie pytanie, czy wie ktoś może, czy są na ten rok wyzwania kolekcjonerskie? Jeśli tak to byłabym super szczęśliwa żeby dołączyć :]
Generalnie powiedziałabym, żebyście się spodziewali contentu i że to renesans tego bloga, wiecie, w moim youtuberskim głosie, ale prawda jest taka że jeśli będę w stanie utrzymać mój cel nieominięcia ani jednego miesiąca od teraz w tym roku, to już będzie solidnie.
Tak więc, widzimy się w następnej notce! <3
I dopóki tak piszę, to następne notki będą się pojawiać. Będę zmuszona :3



Dzięki za odpowiedź do tag'u ^^ Super, że się odezwałaś ❤️🔥 Jeśli chodzi o wyzwanie od MiniCreaturesWorld to niestety w tym roku go nie ma :(
OdpowiedzUsuńcieszę się, że ze zdrowiem już lepiej! 7 osób w jednym pokoju? xd Spoko, spoko... ostatecznie możemy podpiąć to pod teorię, że te petshopy żyły po prostu w komunach xd
OdpowiedzUsuńWyzwania jak na razie nie ma z tego co się orientuję, ale może się jeszcze pojawić (chociaż jest marzec lol)
Czekam z niecierpliwością na kolejne notki!
musiałam usunąć komentarz bo opublikował się dwa razy. love ya blogger
UsuńInteresujący post! Również żałuje swojego staregi "customa" (którego od dawna raz na ruski rok próbuję bez skutku restorować). Strasznie podoba mi się ostatnie zdjęcie, jest przeurocze!
OdpowiedzUsuńDobrze, że ze zdrowiem już lepiej <3
OdpowiedzUsuńPo przeczytaniu tego posta mam ważne pytanie. Czy ty jesteś mną? W paru momentach czułam się, jakbym czytała o sobie. Zwłaszcza jak opisywałaś swoje doświadczenia z zabawami, omg, nie jestem jedyna!!! Nigdy tego nie czułam. Robiłam to, bo praktycznie wszyscy zarówno na starych, jak i na ówcześnie aktywnych blogach tak robili, więc myślałam, że tak trzeba. Zbyt długo mi zajęło zrozumienie, że nie ma jednego poprawnego sposobu na... uprawianie tego hobby? Tak się chyba nie mówi, ale wiadomo, o co cho xD
Pierwszy akapit punktu 10, matko, ubrałaś to w słowa lepiej, niż ja kiedykolwiek byłabym w stanie. R E L
Też mam tendencję do używania formalnego słownictwa w losowych kontekstach, co trochę bawi ludzi w moim otoczeniu, a trochę im imponuje, no cóż :,)
Co do zabierania petshopów na plażę, ja raz wzięłam między innymi collie #NO. I byłoby okej, gdybym tylko wyjęła ją na piasek, ale nie, ja kilkukrotnie ZAMOCZYŁAM JĄ W MORZU i od tamtej pory ma tragiczną rdzę, a jej głowa już nie rusza się tak samo. Mogę się pocieszać, że przynajmniej nauczyłam się nigdy więcej tak nie robić, ale jak już musiałam się nauczyć w ten sposób, to mogłam na tańszej i mającej mniejszą wartość sentymentalną figurce. :,)
proszę zrób tag proszę proszę proszę
jaki anonimowy ja jestem loke dlaczego ten moduł komentarzy nigdy nie działa poprawnie
Usuń