Hej :]]
Znowu trochę dłuższa przerwa bo znowu nie miałam bardzo siły czy czasu podnieść kamery, mimo tego że ta notka była w 70% skończona już na początku marca.
Co mogę powiedzieć, everybody knows how it goes :3
W chwili, jak piszę intro pada ŚNIEG w KWIETNIU. Mam tylko tak wiele "kwiecień plecień co przeplata" w sobie. Nienawidzę tej pogody.
Nie pamiętam, czy zwykle daję tu jakieś updates? Jeśli tak, to przepraszam, mam średnio cokolwiek w głowie, i nie mam pamięci dalszej niż dwa dni. Jestem jak złota rybka.
To w sumie ciekawe, że zwykle kończę te notki na moich słabszych zdrowotnie dniach. LPS są dla mnie trochę takim comfort zainteresowaniem, najwyraźniej. Przynajmniej nie sprawiają że jestem tak podekscytowana, że boli mnie głowa i chce mi się wymiotować jak moje inne fav zainteresowania. Przynajmniej nie każdego dnia.
Mamy urodziny godziny w tytule dzisiejszej notki.
Czas na komentarze ;3
***
Dzięki za odpowiedź do tag'u ^^ Super, że się odezwałaś ❤️🔥 Jeśli chodzi o wyzwanie od MiniCreaturesWorld to niestety w tym roku go nie ma :(~Diario
Naprawdę przyjemnie się go robiło! Właśnie, rzecz o której zapomniałam wtedy wspomnieć, to że zasadniczo czasem faktycznie się bawiłam LPS jak byłam mała, konkretnie zwierzętami morskimi. Po prostu wrzucałam je do wanny. Przypomniało mi się to kiedy czyściłam figurki do tej notki i zobaczyłam... Rdzę...
cieszę się, że ze zdrowiem już lepiej! 7 osób w jednym pokoju? xd Spoko, spoko... ostatecznie możemy podpiąć to pod teorię, że te petshopy żyły po prostu w komunach xd
Wyzwania jak na razie nie ma z tego co się orientuję, ale może się jeszcze pojawić (chociaż jest marzec lol)
Czekam z niecierpliwością na kolejne notki!~Gabrusia
Haha, nie będę kłamać, trochę tak to wyglądało. W sumie, byłoby bardzo ciekawym zrobić storyline o komunie i sekcie w swoim mieście LPS. Kusi...
No cóż, może będę musiała sama sobie ustawić jakieś cele. Chociaż jest już kwiecień.
Interesujący post! Również żałuje swojego staregi "customa" (którego od dawna raz na ruski rok próbuję bez skutku restorować). Strasznie podoba mi się ostatnie zdjęcie, jest przeurocze!~Noxiylia
AAAAAAAAA zapomniałam że miałam dodać do tej notki zdjęcie tego przebrzydłego customa. No cóż. I tak trochę nie wiem gdzie jest. Ja mojego już nawet nie próbuję ratować. Boję się patrzeć na to, co stworzyłam. I bardzo dziękuję za miłe słowa :]
***
Więc, wszyscy wiemy, że niektóre kształty LPS są bardziej popularne od innych.
Nawet nie mówię tutaj tylko o POP i non-POP. Jakiś czas temu (w tej chwili już... dwa lata temu?) uznałam, że powinnam bardziej skupiać się na mniej pożądanych figurkach w ramach jakiegoś wiecie, urozmaicenia kolekcji.
Jednak popularne figurki nie kończą się tylko na Big 5, a ja sama czasem łapię się na tym, że szukając nowych figurek np. na OLX w pierwszej kolejności szukam "lps pies" lub "lps kot". Zasadniczo większość figurek które nie przedstawiają popularnych zwierząt domowych jest odstawiana troszkę na bok przez przeciętnego kolekcjonera, i zresztą nic dziwnego.
Ale ostatnio dostałam trochę więcej appreciation dla niektórych kształtów- może nie na tyle, żeby określić je jako manię, ale na tyle, żeby chcieć powiedzieć o nich zdanie czy dwa.
Więc dziś tak trochę bardziej ogólna notka na temat moich ulubionych kształtów LPS które uznaję za underrated :3
***
Iguany!
Nie będę kłamać, iguany są połową powodu dla którego zaczęłam tą notkę.
Jakiś czas temu absolutnie zakochałam się w tym kształcie. Może to dlatego, że generalnie dosyć lubię gady w prawdziwym życiu. Nie na tyle, żeby jakieś posiadać albo znać się na czymś innym poza mutacjami pytonów, ale na tyle żeby pójść na wystawę raz czy dwa.
Iguany w tej chwili są jednymi z najtańszych kształtów LPS, pomijając na przykład jakieś owady. Rozumiem, że dla wielu osób gady są troszkę freaky (nie rozumiem), ale spójrzcie na nie...
Są troszkę mniejsze i niższe niż większość petszopów, ale już dawno zaakceptowałam że LPS nie są wcale jako całość równe rozmiarami.
Coś w tym jak zrobione są łapki w tym modelu mnie bardzo ujmuje! Również ta jakby... No gdyby to była ryba to nazwałabym tą płetwą, ale w każdym razie ten obiekt na plecach, który jest uproszczeniem "kolców" posiadanych przez prawdziwe iguany.
Jednak chyba to, co mnie najbardziej przekonuje, to częsty element designu który posiadają, czyli rumieńce. Niestety, moja druga iguana miała je bardzo słabo zaakcentowane, więc bardzo długo nie wiedziałam że LPS mogą takie posiadać xD Ale jak już się dowiedziałam to po prostu się zakochałam. Nie jest to obecne u każdej iguany, tylko w jednym schemacie designowym, ale kocham tą cechę wystarczająco, żeby kolorowało to moją ocenę całego kształtu. Z tym że nie są zbyt consistent jak mówiłam, więc to trochę ruletka czy twoja figurka będzie faktycznie zarumieniona czy nie.
Jedyne na co mogę narzekać, to że od #1166 jakość ich designów troszkę... Spadła. Co prawda kłamałabym, żeby wcześniejsze iguany były dość różnorodne, ale miały swój urok. Może to kwestia tego, że lubię w miarę naturalne kolory, oraz tego, że wcześniejszy szerszy schemat designowy używany dla iguan doskonale wykorzystywał mocne strony tego kształtu. Natomiast po #1166 zaczęły one wyglądać trochę zbytnio jak zabawki.
***
Koniki morskie!
Okej, teraz serio nie wiem czy nie mówię tylko przez sentyment.
Jeśli dobrze pamiętam, to konik morski #615 był jednym z moich pierwszych pięciu petszopów. Ogólnie jak byłam mała to moim głównym zainteresowaniem (też jednym z pierwszych pięciu) były zwierzęta oceaniczne, więc bardziej skupiałam się na takich zwierzątkach niż przykładowo na psach. A jednymi z moich ulubionych były właśnie koniki morskie, głównie przez ich śmieszną biologię :]
I kiedy dostałam #615 to tak mnie urzekła. To chyba kwestia tego błękitu w jej oczach, ale pamiętam że przez bardzo długi czas uznawałam ją za najpiękniejszą figurkę jaką posiadałam. Do dziś trochę trudno patrzeć na nią w inny sposób. To trochę głupie mówić tak o plastikowych, kapitalistycznych figurkach, ale jednak LPS potrafią posiadać w sobie pewnego rodzaju piękno... I dla mnie jakby materialnym dowodem na to jest właśnie #615. Ucieleśnieniem.
Myślę też, że jest to dość detailed kształt, przez co jest tutaj właśnie dużo potencjału na ładne designy, szczególnie, że wiele z nich ma takie jakby perłowe przebłyski które dobrze to podkreślają. Kolory, które są do nich używane, wydają się bardzo przywoływać na myśl rafy koralowe. Ogólnie uważam, że LPS koniki morskie bardzo dobrze sprawdzają się w reprezentowaniu prawdziwych zwierząt na których są wzorowane.
Albo po prostu lubię zwierzątka morskie i mam sentyment.
Tak czy inaczej, chciałabym zdobyć
#142 i
#660. Szczególnie pierwszy daje takie dreamcore, nostalgia, syrenki i tym podobne.
***
Ważki!
Nie wiem czy mam wiele do powiedzenia na temat prawdziwych ważek. Nie jestem jakimś dużym fanem owadów, ale też nie mam do nich żadnego konkretnego problemu.
Mam ich mało- jak zaczynałam pisać tą notkę miałam tylko jedną. I tą jedną dostałam aż w 2008, i ogólnie przyjmuję że jest to druga figurka którą kiedykolwiek dostałam.
Wydaje mi się, że wylądowały na tej liście po części dlatego, że, bądźmy szczerzy, wszystkie owady LPS są strasznie underrated. Pewnie mogłabym wypełnić tą listę jedynie owadami i nadal byłaby ona zgodna z prawdą, może bardziej niż jest w obecnej formie. Po drugie, myślę, że ich skrzydła mają spory potencjał do kolorowania- potencjał który jest w większości niewykorzystany przez Hasbro (klasycznie).
No ale jednak próbowali coś z tym zrobić, jakieś brokatowe skrzydła, jakieś półprzezroczyste, jakieś półprzezroczyste z brokatem... Na pewno jest to bardziej robota do customów, jakieś bardziej realistyczne markings. Może powinnam kiedyś to zrobić, ważki na szczęście są dość tanim kształtem. Tańsze niż podróbki!
Pomimo tego, że znalazły się tutaj, na underrated liście, mam wrażenie że jest dość mało faktycznie naprawdę ładnych ważek, i jest to kwestia jedynie tego, że Hasbro nie postarało się tutaj z projektami, pod względem kolorystycznym zwłaszcza. Bardziej nawet niż inne moldy na liście są do siebie wzajemnie bardzo podobne.
A szkoda bo, mimo tego, jest to jednak bardzo wdzięczny kształt, i dlatego chciałam trochę o nich wspomnieć.
***
Foki!
Kiedy czyściłam tą figurkę do zdjęć zupełnie zmienił się jej kolor. Kurz robi straszne rzeczy z plastikiem.
Widzieliście kiedyś fokę w prawdziwym życiu?
Są słodkie. Są bardzo słodkie.
Spójrzcie jakie są śmieszne.
Znowu wychodzi tutaj mój bias do morskich zwierzątek obawiam się.
Ale foki LPS są również bardzo wdzięczne. Jak w głowie myślę o fokach to niestety w pierwszej kolejności wizualizuję sobie te petszopowe. Po prostu myślę że ten kształt, podobnie jak wcześniej wspomniane koniki morskie, spełnia swoją rolę jaką jest reprezentowanie prawdziwego zwierzątka, ale kreskówkowo i słodko. Po prostu tak dla mnie wygląda kreskówkowa foka.
Ogólnie mogłabym pisać dość długo o tym, czemu petszopy as a whole, jako produkt, są bardzo dobrze zaprojektowane. Ale oczywiście niektóre kształty sprawdzają się w tym lepiej niż inne.
Poza tym, są urocze. A nie jako chyba taki był cel LPS, prawda? Gdybym chciała accurate figurki, kupowałabym te dla koniar których nazwy nie potrafię wymówić i zaczyna się na "sz'.
Jedyny dla mnie problem z fokami LPS polega na tym, że po prostu nie są bardzo różnorodne. Do pewnego stopnia te wcześniejsze jest mi trudno nawet od siebie rozróżnić. Oczywiście, każdy kształt petszopów ma jakiś tam wzór designowy który jest powtarzany częściej niż inne, różniący się jedynie kolorami. Wydaje mi się tylko, że tutaj nawet nie ma wiele różnic kolorystycznych. Ogólnie zbytnie poleganie na tych konkretnych wypracowanych wzorach zdaje się być dla mnie problemem typowym zwłaszcza dla bardziej pomijanych, underrated kształtów.
Zaczynam zauważać że jest kilka mold na tej liście, które dostałam bardzo wcześnie w kolekcjonerskiej przygodzie. Pierwszą fokę też pamiętam, przez bardzo, bardzo długi czas była to moja jedyna. Długo zamierzałam to zmienić, bo zakochałam się zwłaszcza w
#555. Naprawdę, jest ona dość sporym priorytetem na mojej wishliście.
***
Te konkretne pudle!
Okej, okej, wiem, napisałam że LPS psy i koty są najbardziej pożądane, a tutaj mają być tylko underrated kształty. Co tu niby robi pudel (podobno, według ToySisters jest to pudel)? Ale akurat wydaje mi się, poprawcie mnie jeśli nie mam racji, że na ten konkretny kształt większość osób się nie rzuca.
Inna kwestia, że jest ich tylko pięć. Nie ma się na co rzucać.
Ogólnie to przez dłuższy czas również nie wiedziałam że ten mold w ogóle istnieje. Wiem, shame on me, powinnam znać każdego petszopa, ale już to nadrobiłam. Ale serio mam wrażenie, że rzadko pojawia się na blogach. W każdym razie, jak już się dowiedziałam to dowiedziałam się też że uważam je za absolutnie śliczne!
Spoilerując, albo nie spoilerując, w zależności od tego, kiedy wrzucam ten post, jedną z następnych notek shoppingowych, w końcu udało się zchwytać jednego z nich w moje łapki. Nie jest to co prawda którychś z mojej bardziej okrojonej, wyższopriorytetowej wishlisty, ale przyjmowałam, że po prostu chciałam którąś figurkę tego kształtu.
Są dwa sub-moldy tego kształtu, i ja posiadam tego siedzącego, jak widać na zdjęciu. Jest to chyba jeden z najbardziej fluffy i najbardziej, jeśli mogę tak powiedzieć, "wyrzeźbionych" kształtów LPS jakie mam w kolekcji. Naprawdę, detal w moldzie tutaj aż zadziwia i są bardzo przyjemne w dotyku :) Chociaż może głowa wydaje się lekko spłaszczona.
W kwestii designów, to może ta piątka pudli nie jest jakaś najbardziej fascynująca, ale wpadają w tą kategorię naturalnych petszopów która od prawie zawsze mnie urzeka. Są niestety tylko dwa zestawy, więc też są tylko dwa dominujące kolory- brązowy i biały.
Ciekawe, czemu Hasbro przestało je produkować... Zgadywałabym, że właśnie chodzi tu o detale, ale prawda jest taka, że w skali fabrycznej to chyba nie robi nikomu różnicy. A szkoda.
Byłabym bardzo ciekawa, jak wyglądałyby te pieski np. w konwencji ery LPS ze znaczkami w oczach, w takich bardziej bajkowych kolorach.
Te figurki co prawda widnieją na wishliście, ale w ramach utrzymania konwencji warto wspomnieć, że chciałabym mieć
#203 i
#204. Kocham zbierać zestawy.
***
Szopy!
Nie wiem, czy było to widoczne w pewnym ostatnim czasie, że coraz częściej patrzę na szopy? Chyba wspominałam kiedyś o tym w którejś notce.
Nie widziałam nigdy szopa w prawdziwym życiu. A szkoda. Szopy są w Polsce stosunkowo nowe, są tu tylko od kilku dekad, co tłumaczy moje wrażenie że jest to bardziej amerykańska sprawa. Szkoda. Mają takie fajne ogony. I łapki. Może powinnam sobie sprawić pluszowego. Ale w tej chwili powinny mi wystarczyć petszopy.
W tej chwili posiadam 5? Chyba z 25? Z czego jeden jest w pudełku, więc nie do końca wiem czy się liczy, i nie wiem czy go kiedykolwiek otworzę.
Jeśli dobrze pamiętam, to szopy mają z tej listy chyba najbardziej różnorodne designy. Są takie prawie wprost przetłumaczone z prawdziwego życia i są takie bardziej, nom, petszopowe. Oczywiście, są pewne tendencje w jakie wpadają designy tych LPS. Ale nie narzekam, bo jeden z najczęstszych schematów u szopów (obecność kwiecistych elementów) sprawił, że w ogóle zwróciłam na nie uwagę jakiś czas temu.
Z jakiegoś powodu mam wrażenie, że strasznie trudno znaleźć na polskim rynku te konkretne. Nie wiem czy to prawda, czy jestem po prostu ślepa, ale raczej to drugie, jak zwykle. Feel free wyprowadzić mnie z błędu w komentarzach... Za pomocą jakichś fajnych, tanich linków... Hihi...
Nie będę kłamać, jest mi troszkę trudno wybrać jakie LPS chciałabym zawrzeć w tej ostatniej sekcji. Wszystkie szopy mają swój urok, i pewnie kiedyś chciałabym zdobyć je wszystkie...
O matko, to i tak strasznie dużo...
Co mogę, powiedzieć, kocham szopy.
Petszopy.
Hahahaha.
***
Pewnie mogłabym napisać trochę o innych kształtach- to jest raczej okrojona lista- ale myślę, że to jest takie dobre przedstawienie LPS które jednocześnie lubię i uważam za godne uwagi, a jednocześnie tej uwagi nie dostają.
Przeglądanie list figurek, którym zwykle nie poświęcam tak dużo czasu dało mi też trochę większe zrozumienie myśli, które towarzyszyły projektantom Hasbro, co jest dość przydatne, bo chciałabym kiedyś zrobić notkę może o takich bardziej technicznych aspektach LPS.
Mam nadzieję, że notka się spodobała, i że może kogoś skłoni do przygarnięcia jakiegoś petszopa o którym wcześniej nie myślał :3
A tym czasem, idę czyścić mój backlog na steamie. Year of the gamer.
Do zobaczenia w następnej notce :)
U mnie też śnieg, a dopiero niedawno robiłam sesje wiosenne, zakwitły żonkile...
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że czujesz się dobrze, życzę Ci dużo zdrówka<33
Też miałam problem z nazwaniem tej alá płetwy ✨
Koniki morskie są mega zacnez osobiście posiadam jednego i zamówiłam sobie drugiego ;3
Co do prawdziwych ważek, to kiedyś miałam na tarasie takie właśnie stworzenie, które jednak nie mogło/nie chciało latać. Kiedy w końcu odleciała, mój przecudowny kitku Puszek zaczął ją gonić, co wyglądało przeuroczo<33 Foczki są przepiękne.
Ja nazywam te pudle ✨ herbaciane pudle✨, kiedyś to gdzieś usłyszałam.
Szopy też są przeurocze❤️🔥
Iguany w wersji LPSowej są ciekawe (te w realu też, ale to już trochę inna kwestia), ale niestety mało jest takich, które miałyby wykorzystany potencjał wzorów i kolorów. Moja ulubiona iguana to LPS #906 (ach, czego chcieć więcej...?) Moim zdaniem ciekawym pomysłem byłaby salamandra plamista w wersji petshopowej, oczywiście w generacji 2.
OdpowiedzUsuńKoniki morskie również są ciekawe, ale moim zdaniem tylko w realu. No cóż, najwyraźniej po prostu nie jestem fanką tego LPSowego kształtu. I w sumie to podoba mi się tylko jeden egzemplarz - ten pocztówkowy.
Ważki jako figurki są ładne, ciekawe (jeżeli chodzi o te w realu to nie wiem, nie przyglądałam się) i... do postawienia na półce, ewentualnie zerkania co jakiś czas, jak się przypomni, bo przecież ładny, no i trzeba sprawdzić czy na pewno nadal tam jest. Jakoś nie mam ochoty (?) próbować z nimi czegoś (z)robić, bo mają takie głowy, że trudno byłoby nimi ruszać na filmie nie zasłaniając jej niemal całej i też często (albo może nawet bardzo często) się przewracają. A do zdjęć wolę wybierać jakieś bardziej ,,dyspozycyjne'' petshopy. No i oczywiście takie, które akurat pasują do koloru / kolorów kwiatka / kwiatków, których akurat mam możliwość użyć do zdjęcia / zdjęć.
Foczki! ^^ Oł jea! To jedne z moich ulubionych LPSowych kształtów (nie pop, jeżeli można tak określić) i od niedawna mam już wszystkie, które mi się podobają ^^ Ta foka na zdjęciu jakoś w ogóle mnie nie śmieszy, ale to pewnie kwestia poczucia humoru.
Te konkretne pudle, to nie interesuję się nimi zbytnio, jedynym LPSowym kształtem pudli jaki do niedawna uznawałam to takowe - LPS #1956, i to nawet ta konkretna figurka. Ale jakiś czas temu spodobał mi się, może nie kształt, ale tak - konkretna figurka - akurat takiego kształtu - LPS #561. LPSMerch twierdzi, że jest on różowy, ale na ogłoszeniach sprzedażowych widuję go (to dobre określenie na wskazanie jego częstotliwości pojawiania się tam) tylko w wersji fioletowej (wrzosowej?) i właśnie takiego bym chciała.
Szopy! ^^ Oł jea! To także jedne z moich ulubionych LPSowych kształtów (nie pop?). Też bym chciała bardzo zobaczyć szopa w realu! I też uważam, że są takie słodkie! Szopy to także jedne z moich ulubionych zwierząt w realu. Do posiadania wszystkich szopów, które mi się podobają brakuje mi tylko (tak naprawdę to aż!) szopa #450. I widzę, że obydwie jesteśmy nim zainteresowane :D Ale niestety, odkąd zaczęłam się za nim rozglądać, wcześniej doprawdy nie wiedziałam, że on w ogóle istnieje (uwierzy w to ktoś?), to nie widziałam go w ogóle ani razu na żadnym ogłoszeniu sprzedażowym. Na tych serwisach ogłoszeniowych na których sprawdzam. A jeżeli chodzi o ich resztę to mają tam jeszcze gorszy asortyment... Zdziwiłam się, że nie da się go póki co kupić. Według LPSMerch to nie jest żaden ekskluzywny petshop, only at, czy coś, więc nie wiem skąd taka jego absencja...
Post bardzo dobry! ^^
Twoje inne też :D
Mnie się rumieńce u jaszczurek (i pewnie nie tylko u nich) w ogóle nie podobają.
OdpowiedzUsuńAle prawie każdy woli coś innego.
Nigdy nie byłam miłośniczką iguan, ale tak się złożyło, że mam cztery, w tym #499. Darzę ją dużym sentymentem, bo była w zestawie z używanym domkiem, który był moim pierwszym LPS-owym zakupem przez internet w życiu i początkiem kolekcjonowania. Tę pierwszą szybko wymieniłam, ale po latach, gdy koleżanka z klasy wyzbywała się resztek kolekcji, trafiła do mnie druga taka. Z iguan, które mam, ta jest moją ulubioną, ma takie urocze spojrzenie <3 Lubię też #366, bo ma lekko metaliczny grzebień.
OdpowiedzUsuńKoniki morskie to akurat jedna z moich manii, właśnie dlatego, że są takie niedoceniane. Kilka lat temu znalazłam posty na forum dla dorosłych kolekcjonerek, gdzie ktoś pisał, że maniuje ten kształt i tak mnie tknęło, że nigdy wcześniej nie widziałam, by ktoś im poświęcał tyle uwagi. Może to jakaś głęboko zakorzeniona chęć bycia quirky, ale stwierdziłam, że skoro prawie nikt się na nich nie skupia, to ja zacznę xd Mam jakoś połowę z nich, najbardziej chciałabym również #660.
Ważkę mam jedną, #598, kupiłam ją na Jarmarku Dominikańskim. Za to #709 to moje marzenie :,) Kocham różowe oczy u LPS, jeszcze u niej w połączeniu z tymi skrzydełkami wyglądają prześlicznie. I masz rację z tą podobną kolorystyką, teraz dopiero zauważyłam, że chyba większość ważek jest różowa. :0
Foki. Nie mam ani jednej. Jakaś by się przydała. Na przykład ta fuzzy albo z zestawu walentynkowego. Tak samo nie mam żadnego pudla w tym kształcie, a od dawna już poluję na trojaczki.
Szopy kiedyś miały być moją manią i nadal je bardzo lubię, ale mam już za dużo manii i za dużo moich manii to liczne kształty. Czy to zdanie w ogóle ma sens? W każdym razie mam cztery szopy i jest mnóstwo, które chciałabym mieć. Nawet mi się nie chce wymieniać, bo ponad pięć by było jak nic, ale na szczycie mojej wishlisty w tym momencie jest #445. A #570 nie chcesz? Ona też się wpisuje w ten kwiatowy motyw, zresztą wydaje mi się, że to ona go zapoczątkowała. Uwielbiam szopy. Może by je jednak dołączyć do moich manii...
Ej! Ważki są świetnymi figurkami i mnóstwo z nich ma półprzezroczyste skrzydełka!! Uwielbiam je za to, ważki #316, #1469 czy #2146 są przepiękne z tymi przezroczystymi skrzydłami, także Hasbro trochę jednak wykorzystało ich potencjał :D
OdpowiedzUsuń