Hej hej!
Udało mi się zrobić redesign bloga! W końcu jest już jesień, zima nadchodzi, więc chciałam żeby był tu taki trochę bardziej cozy klimacik. Może jeszcze coś przy tym pomajstruję, może nie.
Z tematów poza-blogowych chcę się pochwalić, że mój ulubiony artysta zaadresował mój komentarz na żywo, hihi. Pewnie nikogo to nie obchodzi zbytnio ale będę to trzymać jako flex do końca życia.
W poprzedniej notce wspominałam, że zamówiłam więcej figurek poza wróżką. Uznałam, że nie ma sensu już tego tam wciskać, bo post był już wystarczająco długi i, nie ukrywam, chcę mieć możliwie jak najwięcej kontentu na notki, a shoppingi to akurat łatwy materiał. Więc na tym skupi się ta notka!
Ale najpierw, sekcja komentarzy :)
***
"Mam tylko Lapis, #3049 (chyba). Myślę, że Hasbro chciało poeksperymentować - jak sprzeda się G3. Przy candyswil (jak to się pisze xd) są kartonowe skrzydła :c trochę boli. Ta wróżka pod koniec będzie śnić mi się po nocach xD Podziwiam za tak wielkie rozeznanie c:"~DiarioLPS
To jest ciekawostka, bo nie wyglądają tak zupełnie na zdjęciach :0 Spodziewałam się, że będą one zrobione z tego samego rodzaju miękkiego plastiku co reszta figurki. Troszkę mnie to zniechęca do zakupu, nie ukrywam... Dziękuję za przydatną informacje >:] Akurat Twoja Lapis to jedna z figurek z tej serii które podobają mi się najbardziej.
***
W paczce, w której przyszła wróżka z poprzedniej notki, przyszły jeszcze dwie figurki, ponieważ uznaliśmy że jak już trzeba zapłacić za wysyłkę to można jeszcze skorzystać...
Charlie (#639) i #814
Najpierw powiem troszkę o misiu, bo mam na jego temat mniej do powiedzenia xD
Nie wiem, czy widać, ale ostatnio mam fazę na miśki w LPS, zarówno te polarne, jak i te na moldzie pandy. Ten przykuł moją uwagę przez to, jak bardzo jego oczy wybijały się na tle spokojnych, naturalnych kolorów. Naprawdę, był to dla mnie główny punkt tej figurki. Niestety, w prawdziwym życiu ten efekt nie jest aż taki widoczny. Ale i tak jest to bardzo urocza figurka! Jak prawie wszystkie tego kształtu zresztą.
Ma łapkę pobrudzoną miodem, i w oczkach znaczek Hungriest :)
Charlie natomiast szukałam od bardzo, bardzo dawna. Co prawda znalezienie jej jest raczej średnio trudne, w końcu była częścią normalnie dystrybuowanego w Europie zestawu, ale jakoś nigdy nie leżały mi ceny corgi. Są zdecydowanie jednym z moich ulubionych kształtów :]
Szkoda tylko, że Charlie ma zdartą na pyszczku farbę. Nic czego nie mogę naprawić, teoretycznie, ale też wolę nie ryzykować zabaw z farbą akrylową. Dodatkowo wydaje mi się, że w trakcie pobytu u mnie zyskała nową kropkę na policzku? Chyba nie było jej, kiedy przyszła do mnie w marcu. Jeśli faktycznie tak jest, to przynajmniej usunięcie jej nie powinno być trudne, ale zastanawia mnie jak do tego doszło- praktycznie cały czas stała na jednej z mojej półek.
Tym samym udało mi się wreszcie skompletować ten duet :D
Ten zestaw Pet Pairs jest jednym z moich ulubionych zestawów LPS kiedykolwiek. Pamiętam, że kiedy byłam mała miałam możliwość go dostać, ale że boję się psów (sorki) i kierowałam się wtedy tym, jakie zwierzątka lubię IRL, wybrałam zamiast tego inny zestaw, chyba ze zwierzętami morskimi.
Pamiętam, jak grałam zarówno Charlie i Cardamone w grze komputerowej LPS... Nie wiem, na jakiej zasadzie wybierane były figurki do tej gry (na tyłach pudełka było napisane, że to najpopularniejsze LPS), ale jestem szczęśliwa że to właśnie one- pewnie bez tego nie byłabym tak przywiązana do tego kompletu jak jestem.
Nadal trochę łudzę się, że kiedyś uda mi się zdobyć je oryginalne w pudełku. Teoretycznie tego nie potrzebuję, i byłaby to wtedy moja trzecia #640... Z innej strony to jedna z moich ulubionych figurek. Mogę zostać #640 hoarder.
Liczę, że użyję ich jakoś w nadchodzącej sesji zimowej.
***
W sierpniu wybrałam się na Jarmark Dominikański, jak zresztą co roku. Parę lat temu zaczęły pojawiać się tam LPS, o czym chyba też jakoś pisałam parę lat temu, chociaż nie miałam z tego wielu figurek. Jedną nawet zgubiłam xD
Niestety sprzedawcy stają się coraz bardziej rozeznani, ceny idą w górę, a POPy są częściej niż nie podrabiane. Strasznie żałuję, ponieważ kiedyś udało mi się tam znaleźć #19 za czterdzieści złotych, i pomyślałam, jak debil, że nie mam takich pieniędzy, kupię zamiast tego fretkę. A #19 to jedno z moich marzeń :")
Obecnie są tam nawet figurki anime. Z jednej strony fajnie, bo przynajmniej mogę sobie coś kupić, z drugiej strony trochę średnie, że coś, co miało być miejscem dla niezależnego rękodzieła jest wypychane przez corporate masowo produkowany plastik. Przynajmniej to ładny plastik <3
Właśnie na stoisku z anime zaczęli sprzedawać LPS w takich pakiecikach. Dwie figurki i nie możesz ich rozdzielić. Oczywiście wygląda to tak, że macie jedną pożądaną figurkę, i jakąś drugą niepopularnego kształtu, i musicie płacić dwa razy więcej.
Wydałam tam od razu wszystkie swoje pieniądze i mama mnie wyśmiała że nie wzięłam więcej, więc potem musiałam ją pytać o pieniądze kiedy chciałam kupić płytę Talking Heads :[
Udało mi się nabyć w ten sposób pięć figurek. Byłoby tego więcej, gdyby pozwolono mi wrócić do tego stoiska godzinkę później.
Będę je prezentować w takich zestawach, w jakich były sprzedawane.
***
Raspberry (#1900) i Gingerbread (#948)
Mówiłam, że zwykle zestawy polegały na tym, że fajna jest tylko jedna figurka- zupełnie inaczej w tym przypadku. Prawdę mówiąc, gdyby nie Gingerbread to możliwe, że nie kupiłabym tego zestawu, mimo że nie jestem największym fanem świnek morskich.
Obydwie te figurki są w moich oczach absolutnie śliczne! Kiedyś Raspberry mi się nie podobała, ale im więcej na nią patrzyłam, tym bardziej zyskiwała na uroku. W temacie jej imienia, to znalazłam taki kawałek z posta z lat temu:
Więc oczywiście, że ją tak nazwałam. Nawet o tym nie pamiętałam.
Jest niestety moim pierwszym kotkiem tego kształtu kupionym na rynku wtórnym, mimo że jest to jeden z moich ulubionych kształtów LPS. Coś jest nam niestety nie po drodze. Ma absolutnie przepiękny, ciemny kolor w realu, i absolutnie najsłodszą minkę. Mam nadzieję, że będę mogła jej użyć niedługo w jakiejś sesji :]
Gingerbread miałam na oku od pewnego czasu. Wygląda podobnie do innej figurki,
#753. Barwa jest trochę bardziej żółta, ma piegi, jasne kolory w futerku. Jednak Gingerbread ma absolutnie PRZEPIĘKNE oczy, i właśnie to one sprawiły że tak mi się spodobała. Kocham kiedy LPS mają takie trochę ciekawsze tęczówki, z jakimiś wzorkami, paskami itp. Prawie wszystkie moje ulubione figurki tak mają.
Gingerbread ma w swoich turkusowych oczkach ciemnoniebieskie kropki. Początkowo myślałam, że są to właśnie paski, ale po bliższym przyjrzeniu się widać, że są to kropki.
Naprawdę, bardzo polecam tą figurkę, jest absolutnie śliczna. Niestety, troszkę trudno się ją fotografuje, przez to jak nisko położone jest jej ciało.
#372 i Nikki (#NO)
Niestety właśnie tutaj było widać, że bardzo starali się sprzedać cały inwentarz za wszelką cenę. W tym przypadku wcisnęli tą papugę. Nie widać tego na tym zdjęciu, ale jest strasznie pogryziona z tyłu, ma przez to zdartą farbę i szczerze mówiąc jest po prostu okropna w dotyku. A szkoda, bo mogła to by być naprawdę ładna figurka.
Na początku nie byłam w stu procentach pewna, czy chciałam ten zestaw a nie inny, o którym pewnie wspomnę w dalszej części notki. Jednak kiedy sprawdziłam, z jakiego zestawu pochodzi Nikki, od razu ją wzięłam :)
Nikki pochodzi z jednego z pamiętników. Jeśli dobrze się orientuję, w G2 były wypuszczone tylko dwa takie pamiętniki- drugi był z bullterierem. Bullterrierowy ma dwa warianty, z początków G2 z kropkami w oczach i z późniejszego etapu z wzorkami. Obydwa pamiętniki były odblokowywane za pomocą głosu.
Mam wrażenie, że Nikki może być trochę rzadsza niż bullterrier? Nie mam co prawda chyba żadnego sposobu na sprawdzenie tego. Kosztuje z tego co widzę więcej, i rzadziej widuję ją na stronach aukcyjnych.
Przez to, że miała wiedzieć w wydzielonej części pamiętnika, Nikki ma delikatnie zmodyfikowany kształt, dolna część ciała jest jak tabby cat, ale ma podkulony ogon, co nie jest zdaje mi się obecne u żadnej innej figurki.
Jej design też pojawiał się w innych materiałach promocyjnych LPS oraz posiada własnego pluszaka LPS VIP. To co wyróżnia tą figurkę od tamtych jej appearances to to że posiada ona na klatce piersiowej serduszko.
Prawdę mówiąc, to właśnie to serduszko sprawiło, że miałam potrzebę ją kupić :] Dodaje jej bardzo dużo uroku i nie jest to też najczęstszy element designu u LPS. Na swój sposób reprezentuje sobą wszystko, co kocham w petkach z tamtej ery <3
Nazwałam ją Nikki, ponieważ jest to japońskie słowo na pamiętnik. Nie jest to może jakiś najbardziej oryginalny pomysł, ale według mnie pasuje. Żeby było jasne nie jestem żadnym żałosnym mangozjebem... Wcale... Chodzę na prawdziwe zajęcia z japońskiego.... Ue ue...
(#990)
Po kupieniu dwóch pakietów starczyło mi na zakup jeszcze jednej pojedynczej figurki, i padło na tym :]
Była chyba w najlepszym stanie ze wszystkich. Jest z późniejszego czasu G2, chociaż ma dosyć spokojny, łagodny design, którego oczekiwałabym raczej od wcześniejszych figurek.
Nie uważam latających wiewiórek za manię, ale wydaje mi się, że idę w stronę kolekcjonowania ich. Nie ma chyba ani jednej, poza tą z blind bagów a to jakby się nie liczyło, która by mi się nie podobała, a nie mogę tego powiedzieć nawet o każdej z moich manii.
***
Chciałam się jeszcze wrócić po inny pakiet, który zostawiłam na rzecz Nikki za pierwszym okrążeniem jarmarku, ale musieliśmy już wracać. Mam nadzieję, że przynajmniej trafił do kogoś kto faktycznie kolekcjonuje LPS. Może do któregoś z Was...
Zestaw ten składał się z #2141 i #771. Całkiem szczerze, im dalej od kiedy byłam na Jarmarku, tym bardziej zależy mi na tym ptaszku xD Jest przeuroczy, bardzo wdzięczny kolor. Pewnie jedyny ptak który trafi na moją wishlistę. Wilk też świetny, z jakiegoś powodu bardzo kojarzy mi się z blogosferą.
Poza tym dostałam też kilka figurek od siostry koleżanki, jednak były one w opłakanym stanie, więc troszkę nie mam serca ich tutaj pokazywać. Żadne nie są noteworthy, może co najwyżej fioletowy lis. Który jest też koszmarnie brudny.
Niedługo pewnie ukaże się kolejna notka zakupowa, bo obecnie czekam na figurkę zamówioną w zeszły weekend. Po jednej bardziej merytorycznej notce obawiam się że jestem wyczerpana.
Oby nie.
Wracam do ostatnich chwil korzystania ze studenckich wakacji... Miłego dnia :]
Jakie to corgi jest śliczne :o Zdarty pyszczek dodaje jej charakteru i niepowtarzalności. Wow, czy ja wreszcie zrozumiałam co znaczy IRL? In Real Life? Poza tym u Ciebie shoppingi mają jakiś fajny Vibe, nie to co u mnie xd Aaa, ja też uwielbiam inne tęczówki c: Gingerbread jest przecudowna, te oczki... Chcieć xd Pogryziona...? Ile ta biedna papuga musiała przejść w życiu...Nikki w genialny sposób łączy ze sobą petki realistyczne i... Wzorkowate? Historia jej imienia trochę przypomina historię mojego nicku, Diario to chyba po hiszpańsku dziennik. Łotopałankę bym miała, ale zniechęcił mnie do tego niepokolorowany nosek. U Twojej figurki jest różowy, może wariant, może u tamtej z oferty się zdarł. Albo jak zawsze mylę figurki, haa. Mi też ten wilk kojarzy się z blogami, przypadek? Nie sądzę xd
OdpowiedzUsuńPS. Jak mnie to wkurza, że zawsze piszę w komentarzu zdanie na jakiś temat i przechodzę dalej xd
TFU! Nie haa, tylko hah
UsuńBardzo ładne LPS.
OdpowiedzUsuńPo co Ci aż dwa LPS #640 ?
Wilk #2141 kojarzy Ci się z LPSową blogosferą pewnie dlatego, że jedna z LPSBlogerek ma/miała go na banerze swojego LPSowego bloga.
Co?! Julisiak LPS to LPS Garden ?!
OdpowiedzUsuń*zdziwiona emotikona*
Wygląd bloga jest cudowny, Puzzle ze swoją kolorystyką idealnie wpisuje się w takie jesienne klimaty <3 No i gratuluję zostania zauważoną, znam to uczucie. :))
OdpowiedzUsuńAkurat Candyswirl Dreams mają skrzydła nie z kartonu, tylko z bardzo cienkiego plastiku, cieńszego niż okładka zeszytu. Też mnie to zaskoczyło na początku. Mam dwie wróżki z tej serii, trzymam je w pudełku i ciągle boję się, że jakoś im się wygną te skrzydła.
Śliczne figurki, dopiero teraz zwróciłam uwagę na cieniowanie u tego misia. Lubię corgi za to, że są takie eleganckie, akurat u Charlie bardzo to widać. W tym roku nie miałam okazji wybrać się na Jarmark Dominikański i trochę żałuję, no ale trudno, to nie pierwszy i nie ostatni. Tamto stoisko musiało mieć naprawdę świetny asortyment, Gingerbread to unikat. Nigdy nie zauważyłam, że Nikki ma na sobie serduszko!